Marina

5 października na ekrany polskich kin wszedł dokument o Marinie Abramović, jednej z najważniejszych artystek performansu i body artu. Abramović od dawna już zadziwia świat sztuki. Eksperymentując z teatrem, rozwijając praktykę reperformansu, występując w filmie wydaje się zaprzeczać buntowniczemu charakterowi tak własnych dzieł, jak i samej istocie akcji artystycznych. Propagowane przez Marinę „bycie tu i teraz” nie ma bowiem nic wspólnego ani ze sztucznością teatru, ani z powtórzeniem, ani z mechanicznością obrazu filmowego.

Widzowie, którzy chcieliby poznać sztukę Mariny, mogą czuć się rozczarowani filmem lub nawet wprowadzeni w błąd. Doświadczenie obrazu, nawet ruchomego, nigdy nie jest tożsame z energią spotkania się „twarzą w twarz”. A takie bezpośrednie spotkanie artysty jest właśnie istotą sztuki performansu. Ten dokument i sztukę Mariny łączy, wydaje się, jedynie jej bezkompromisowość i szczerość. Kto z artystów chciałby własnoręcznie burzyć swoją legendę? I co oznaczają słowa jednej z ikon body artu o tym, iż mając 60 lat nie chce ona być już artystką alternatywną? Niewątpliwie możemy poczuć się „urażeni” taką szczerością Abramović. My – wierni odbiorcy sztuki – wymagamy przecież sprostania naszym oczekiwaniom. Marina jednak nie boi się szczerości. Dzięki temu możemy postarać się zrozumieć kobietę, która wybrała dla siebie los artystki.

Dla mnie ten film ma jeszcze inną wartość. Możemy dzięki niemu poznać jedną z najważniejszych cech wielkiego artysty – prostotę. Anton Czechow w jednym z listów do brata pisał, iż prawdziwą „siostrą talentu” jest zwięzłość, naturalność i prostota. Taka jest właśnie Marina.

„Marina Abramović: artystka obecna” (2012) reż. Matthew Akers

01

Marina Abramović fot. Ksenia Plotnikova (źródło Большой город – bg.ru)

Reklamy
%d blogerów lubi to: