Ile kosztuje przychylność prasy?

polit

12 czerwca 2013 tygodnik Polityka w dodatku pt. „Polityka poleca” opublikował materiał promocyjny Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, na który składało się kilka tekstów autorstwa dziennikarki tygodnika Doroty Szwarcman oraz dyrektora opery Waldemara Dąbrowskiego dotyczących planów na sezon 2013/2014. Za taką reklamę teatr zapłacił tygodnikowi 66 031,32 zł (nr. ogłoszenia: 84911 – 2013, więcej tu i tu). Nie byłoby w tym nic nagannego, w końcu każdy reklamuje się jak może, gdyby nie reputacja Polityki jako mass media nader obiektywnego. Zresztą TW-ON w swoim zamówieniu publicznym tak uzasadniała wybór realizatora:

Tygodnik Polityka publikując informacje z zakresu ważnych dla życia społecznego zdarzeń kulturalnych (np. premiery, spektakle operowe i baletowe) zwraca szczególną uwagę na to, aby opisy tych przedstawień były poparte profesjonalną i merytoryczną opinią dziennikarzy prowadzących znających się na sztuce.

I rzeczywiście, na sześciu stronach „Polityka poleca” opisane są projekty i premiery Opery Narodowej i Polskiego Baletu Narodowego. Wymowa tekstów jest oczywiście bardzo entuzjastyczna i pozytywna. Nie ma w nich tylko przysłowiowej profesjonalnej obiektywności. Ale też, czy ktoś się spotkał z kupionym za pieniądze obiektywizmem? No i pozostaje pytanie o opinię Polityki, szanowanej za merytoryczność publikowanych materiałów…

Nie oszukujmy się, po teorii J. L. Austina o performatywności języka, nie możemy już uznawać wypowiedzi na łamach prasy za neutralne. Mało tego, każda wypowiedź kształtuje rzeczywistość. A w świetle powyższego – kształtuje rzeczywistość zgodnie z wolą samego zainteresowanego, czyli zamającego. Czy może być coś gorszego?

* na zdjęciu skan okładki „Polityka poleca” z „Polityka” – nr 24 (2911) z dnia 2013-06-12

Reklamy
%d blogerów lubi to: