Przystań, żagiel, statek, czyli skąd wieje wiatr

przys1

W 2011 roku moskiewski teatr im. Jewgienija Wachtangowa świętował swoje dziewięćdziesięciolecie. Z okazji jubileuszu dyrektor teatru Rimas Tuminas wystawił spektakl Przystań, który wywołał duże poruszenie w środowisku artystycznym Moskwy, zebrał wiele nagród, w tym Złotą maskę w 2013 roku, i w dwa lata stał się legendą. Dlaczego to przedstawienie stało się tak niezwykłym wydarzeniem? W październiku udało mi się zobaczyć spektakl i – możliwe – znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Już na pół godziny przed rozpoczęciem przedstawienia teatr był prawie wypełniony. Najbardziej wytrwali szukali jeszcze możliwości zdobycia wejściówki, pytając o „lisznij” (niepotrzebny) bilecik. Przy wejściu na widownię otrzymałam niezwykły program – elegancką kopertę z kilkoma kartami. Właściwie każda z nich to miniaturowy program. Spektakl-kolaż składał się z fragmentów znanych sztuk – Życie Galileusza B. Brechta, Ciemne aleje I. Bunina, Gracz F. Dostojewskiego, Cena A. Millera, Wizyta starszej pani F. Dürrenmatta, Filomena Marturano E. de Filippo, wiersze A. Puszkina. Wieczna literatura, odwieczne pytania, nieprzemijające problemy, z „mgły wieków” wynurzające się opowieści. Słowo wieczny najlepiej chyba oddaje charakter tego przedstawienia. Stonowana jak zawsze u Tuminasa scenografia. Głębokie barwy wprowadzały spokój i powagę. Wrażenie pogłębiała muzyka Faustasa Latenasa. Każdy z fragmentów miał swoją „gwiazdę” z najstarszego aktorskiego pokolenia teatru. Galina Konowałowa, Julia Borisowa, Wladimir Etusz, Jurij Jakowlew, Wasilij Lanowoj, osiemdziesięcio i dziewięćdziesięcioletni koryfeusze na scenie, jednocześnie i na równi z młodymi aktorami. Niezwykły pokaz tego, jak ewaluowała sztuka wachtangowców, żywa tradycja na scenie. Muszę przyznać, że nigdy nie widziałam tylu znakomitych artystów w jednym przedstawieniu, a zarazem tyle szacunku tak dla młodości, jak i dla doświadczenia. Najstarsi błyszczeli na scenie jak szlachetne kamienie w kunsztownej oprawie. Spektakl składał się z różnych scen, które można ułożyć w dowolnej kolejności. Jeżeli któryś z artystów choruje, fragment w danym konkretnym dniu jest pomijany. Jakby na zaprzeczenie tezy o tym, że niezastąpionych nie ma. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze. Jest to element spektaklu. Widz musi się pogodzić ze „stratą”, bo takie też jest nasze życie. Jak mówił nieżyjący już Jewgienij Jewstigniejew, sztuka aktorska to ilość szczegółów na jednostkę czasu. Starzy aktorzy posiadają umiejętność bycia „tu i teraz” w każdej sekundzie przedstawienia. To właściwość ich doświadczenia. Oni nie grają, lecz „są” postaciami dramatu.

przys2

Wielu z nas zapewne marzyło o karierze artystycznej. Wydaje się, aktor osiąga sukces i – jak się mówi w bajce – żyje długo i szczęśliwie. Uwielbienie, pieniądze, sława… Często jednak pytamy ze zdziwieniem – co stało się z tym albo tamtym aktorem? Nie widać go już ani na scenie ani w filmie. Nie ma co ukrywać, starzy artyści są zazwyczaj przeszkodą, kłopotliwym problemem, tak samo jak wszyscy starzy ludzie. Życie pędzi naprzód. Współczesny świat preferuje piękno i młodość. I dyrektorzy teatrów różnie obchodzą się ze starzejącymi się artystami. Ilu aktorów zmarło w zapomnieniu? Wyrzuceni z teatru, zmarginalizowani. Czy tak być musi? Właśnie na to pytanie odpowiada Tuminas w swojej Przystani. Odpowiada przecząco. Sam reżyser mówi:

Postawiłem ich w sytuacji zawodowego ryzyka, by rzucili wyzwanie samemu życiu. Tak, by grając poczuli na sobie spojrzenie Boga i mogli kontynuować z nim rozmowę.

Spektakl trwał trzy godziny, lecz nie czuło się znudzenia. Jedną błyskotliwą scenę zmieniała kolejna. Na końcu aktorzy rozwinęli ogromny – szeroki na całą scenę – biały żagiel, na którym jak na ekranie wyświetlane były portrety reżyserów, artystów, dyrektorów teatru. Tych, którzy już odeszli. Wybrzmiewała „Miserere” na muzykę Latenasa. Potężny statek z wypełnionym wiatrem żaglem pędził prosto na widza, niczym widmo z przeszłości. Po ciele przechodziły ciarki. Myślałam – czymże właściwie jest teatr? Może statkiem, napędzanym wolą twórczą artystów? A może teatr to bezpieczna przystań dla tych, którzy oddali mu swoją pracę i większą część życia? Kiedy opadła kurtyna, stali za nią aktorzy, starzy i młodzi, ci, dzięki którym istnieje teatr.

przys3

Przystań, reż. Rimas Tuminas, Teatr im. Jewgienija Wachtangowa
Moskwa 15.10.2013, fot. A. Nabokina
Reklamy
%d blogerów lubi to: